czwartek, 8 maja 2014

aktywacja .... 88 kg

Na dobry początek maja .... podsumowanie co robię obecnie - po nieobecności na blogu ... ano spalałam kalorie ....

 BASEN
- aquareobik 2 razy po 45 minut  (poniedziałek i środa)
- pływam 2 razy po 60 minut (sobota i niedziela)
ROWER
- 10 km lub 20 km x 5 razy w tygodniu (rano lub/i wieczór)


SQUATS - PRZYSIADY
- 30 dniowe wyzwanie 





czwartek, 5 grudnia 2013

Moja rada w chwilach zwątpienia ....

Zgadłeś: Cokolwiek zrobisz ..... nie poddawaj się!!
nigdy nie dają-up

Taki oto obrazek wisi na mojej lodówce 
i zdjęcie kiedy byłam można powiedzieć szczupła waga 60 kg.

Bez względu na to, jak daleko jesteśmy od celu, zawsze będziemy w podróży. Nawet po osiągnięciu celu, zawsze staramy się tam zatrzymać. Jesteśmy ciągle w podróży. Myślę, że będzie to proces myślowy przez całe życie i myśleć o tym w ten sposób jest trochę przytłaczające. Kiedy pozwolisz na choć jeden upadek, grzeszek lub zrezygnujesz z myślenia o tym, co jesz - to po uruchomieniu poślizgnięcia - pomyśl waga znów zacznie pełzać ponownie do przodu.
Czasami mamy problemy z prawidłowym żywieniem, bo to zajmuje sporo wysiłku, żeby policzyć te kalorie, kupić odpowiednie produkty, czasem ugotować coś oddzielnie dla siebie - wtedy - należy tylko pamiętać o jednej sentencji myślowej - nie poddawaj się! Ja w chwilach zwątpienia ustalam plany na dalszy miesiąc - tak więc w grudniu chciałbym zrobić małe, krótkie cele, które są osiągalne. Tak więc:

1.  osiągnąć utratę 2,5 kg. W tym miesiącu, chcę to zrobić! żeby wejść w Nowy Roku z nową wagą !!!

2.  może trochę jakiś trening siłowy. Może TURBO - Pani E. Chodakowskiej !!! Nawiasem - film dla dzieci TURBO - jest super fajny !!! 

3. jeść lekko tzn. więcej warzyw, sałatek.


To są trzy bramki, które mam zamiar rozpracować w tym miesiącu. 
Jakie są Twoje cele na grudzień? 
Zrób małe, sensowne cele, które są możliwe do osiągnięcia. 
A będziesz zadowolony z tego coś zrobił!

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Odchudzanie z głową !!! - dziś 3 pytania do ….

Kiedy się odchudzałam 
to często zadawałam sobie pytanie jak rozsądnie schudnąć? 
A potem podczas odchudzania skupiałam swoją uwagę na ciele, 
bo chciałam ładnie w czymś wyglądać - zwłaszcza robiłam to dla drugiej mojej połówki. A o pozytywnych aspektach mojego wewnętrznego ja 
często zapominałam, schodziło to na dalszy plan. 
Teraz wiem, że pozytywne podejście 
w takim samym stopniu wpływa na osiągnięcie sukcesu, co dieta i ruch. 
Oczywiście, jeśli chce się schudnąć, trzeba odpowiednio się 
odżywiać i ćwiczyć, 
ale najważniejsze utrzymać silną motywację.
Oto dziś przedstawiam kilka ważnych dla mnie punktów - pytań, nad którymi trzeba się zastanowić i sobie odpowiedzieć, żeby pójść drogą po zdrowie.

Jakie są realne możliwości schudnięcia ?
Odchudzanie to nie tylko wyrzeczenia związane z jedzeniem. Ważne jest też podejście do tematu i motywacja. Pozytywne nastawienie jest kluczem do sukcesu. Po przejściu odchudzania przez 20 lat przez diety i różne cudowne tabletki na odchudzanie - teraz wiem, że zmiana nawyków żywieniowych i aktywność fizyczna jest ważna na równi. Już nie wierzę żadne diety-cud i magiczne preparaty odchudzające. Dlatego teraz nie ustawiłam sobie poprzeczki zbyt wysoko. Rozpoczynając zmianę swojego dotychczasowego życia postanowiłam mieć w głowie pewien schemat – zdrowy jadłospis, interesujące ćwiczenia (basen, aerobik, rower, orbitrek) oraz jakieś "zdrowe" postanowienia, no i wreszcie - kiedy i w jakich ilościach jeść. Postawić trzeba sobie cele i niech one będą realne, bo nawet najlepsza dieta i ćwiczenia bez odpowiedniej motywacji nie pomogą.
Jaka jest z motywacja do utraty wagi? 
Co Tobą kieruje, że chcesz schudnąć, no i motywacja, oczekiwania?
Moja ostatnia próba odchudzania - zakończyła się efektownym odchudzeniem, ale ze słabym wynikiem dla mojej morfologii no i anemia nie mówić o ponownie powróconym tłuszczyku po jakimś czasie. Teraz stwierdziłam, że odchudzałam się zawsze według jednego schematu - dieta i jeszcze raz dieta. Teraz postanowiłam się skupić na drobnych kroczkach i konsekwentnie je wykonywać. A jeśli mi się nie uda dziś to może za tydzień, za dwa - po trochu dojdę do założonego celu. Zawsze nastawiałam się żeby, aby jak najszybciej pozbyć się tych nadprogramowych kilogramów i nigdy do nich nie powrócić. To wszystko było krótkowzroczne i szybko wracałam do starych nawyków i wcześniejszej wagi. Teraz małymi krokami zaczęłam systematycznie uprawiać sport, jeść zdrowo i rozsądnie 5 małych porcji a co ważne dobrze się wysypiać. Drobne kroki każdego dnia zakończone sukcesem motywują mnie bardziej do dalszej walki. Wyrabiam w sobie dobre nawyki na stałe. Powodem, dla którego chcę zgubić trochę ciała jest moje zdrowie przede wszystkim.
Jak dotrwać do osiągnięcia celu?
Ważne jest konsekwentne dążenie do określonego celu, ale także danie sobie czasu. Jak przy tym nie stracić motywacji i samozaparcia? Ja trzymam się wyznaczonych reguł. Aby nie myśleć wciąż o liczeniu kalorii, odchudzaniu, jedzeniu, zajęłam się spędzaniem czasu poza domem w aktywny sposób, a mianowicie zapisałam się na aquareobik. Co daje dodatkowe plusy, no i ostatnio chyba przełamałam swój strach przed wodą, pływam bez dodatkowych gadżetów !!!! hurra. Co spowodowało, że się odważyłam nie wiem - chyba stwierdziłam że kilku ratowników wkoło zdoła mnie wyciągnąć jakby co ? No i zaryzykowałam na małym basenie, teraz tylko trzeba spróbować na dużym basenie. Ja często w wolnym czasie po pracy - piekłam różne ciasta, ciasteczka - no i nie opychałam się, ale szczerze powiem - podjadałam. Teraz też piekę, bo lubię - ale jem bardzo rozsądnie jeden kawałek w porywach dwa, bo wiem że za dużo mi zaszkodzi.
Obiecuje sobie przyjemne nagrody za zrealizowanie wyznaczonego zadania odnośnie zgubienia pół kg czy kg. Ostatnio moja nagrodą był nowy lakier w kolorze szarości i czerwona szminka. Zdecydowanie nagrodą nie może być jedzenie. W chwilach zwątpienia najlepszym wsparciem jest mój synek - on we mnie bardzo wierzy, bo chciałby bardzo rodzeństwo i chwali każdy mój postęp. Daję mi jakiś rodzaj wsparcia. Najlepszą formą wsparcia byłaby osoba, która także by się odchudzała – wówczas wzajemnie mogłybyśmy się wspierać i dopingować. Poznałam jedną fajną kobitkę - J na aquareobiku - może się zaprzyjaźnimy - kto wie ? przynajmniej na basenie jest fajnie mieć jakąś znajomą mordkę J
Ciąg dalszy nastąpi …. wkrótce
- w kolejnych poniedziałkowych przemyśleniach …


piątek, 29 listopada 2013

Aojiru - jarmuż na zdrowie ....

Jarmużem zachwyciłam się stosunkowo niedawno, bo gdzieś w lutym tego roku - choć to bardzo dawne warzywo. Ceniony w starożytności, niedoceniany w 20 wieku, dziś coraz bardziej zyskuje na popularności. Na początku naczytałam się o jego cudownych właściwościach, zwłaszcza wychwalanych przez Japończyków i ich sok Aojiru. No i zapragnęłam go skosztować, ale niestety nigdzie nie mogłam go dostać tzn. w moim mieście, dopiero mój M w realu mi go kupił - całą tackę - ok. 0,5 kg. Wyglądał on niezwykle dekoracyjnie zielony z kędzierzawymi ze sprężystymi liściami. Od razu przystąpiłam do produkcji cudownie zielonego soku, ale jakie było moje zdziwienie, że z ogromnej masy dużych liści - można wyprodukować tylko ¾ szklanki. Do soku dodałam sok z 2 jabłek, bo niestety sok z jarmużu jest w smaku goryczkowaty. Nie od razu polubiłam jarmuż, ponieważ wydał mi się twardy, gorzkawy... niezbyt ciekawy jako przysmak. 
Stwierdziłam, że przydałoby się mieć taką roślinkę koło domu, więc M wysiał nasionka wprost do gruntu pod folię w maju, liście można było już zrywać w wakacje. Jarmuż rośnie bardziej w górę niż wszerz, taki urok odmiany zapewne...Kto ma kawałek ziemi niech sieje jarmuż bo ciężko go kupić!!! I tak właśnie od wakacji mogę robić sok z własnej hodowli jarmużu. Teraz po pierwszych przymrozkach, liście jarmużu wypadają lepiej smakowo - bo nie mają gorzkiego smaku.
Ja piję ten sok codziennie - taką szklaneczkę jak na powyższym zdjęciu. 

Za wikipedią: "Jarmuż to bardzo pożywne warzywo, które ma silne przeciwutleniacze i właściwości przeciwzapalne, przeciwnowotworowe. Jest bogatym źródłem beta-karotenu, witaminy K, witaminy C, luteiny, zeaksantyny, wapniaZawiera sulforafan, który zwalcza bakterię helicobacter pylori. Jarmuż jest źródłem żelaza i karotenoidów - witaminy A."  
Jarmuż to tradycyjny składnik holenderskich, portugalskich (podstawowy składnik narodowej zupy caldo verde) i brazylijskich potraw, popularny w Niemczech. W południowo-wschodniej Afryce gotowany z kokosowym mlekiem i orzeszkami ziemnymi jako dodatek do ryżu lub kaszy kukurydzianej. Doskonały surowiec do sałatek, podawany na ciepło jak szpinak. W Japonii sok z jarmużu jest znany jako aojiru. 
Aojiru ma młodą historię. W czasie drugiej wojny światowej w Japonii panowała bieda i głód. W trosce o zdrowie swojej rodziny, japoński lekarz wojskowy Niro Endo postanowił dodawać do skromnej, rodzinnej diety zielone liście rzodkwi i innych warzyw, które były traktowane wtedy jako odpadki. Zauważywszy dobre skutki, Niro zaczął eksperymentować z sokami z zielonych liści różnych warzyw i zbóż. Wkrótce terapie zielonymi sokami okazały się skuteczne i najprawdopodobniej ratujące życie w przypadku choroby jego syna i żony. Jakiś czas później Niro odkrył, że najbardziej wartościowym składnikiem soków jakiego użył, był jarmuż. W latach 80-tych pewien właściciel japońskiej firmy z branży spożywczej dzięki regularnemu piciu aojiru odzyskał zdrowie po udarze. Jego firma rozpoczęła produkcję aojiru i dziś jest to w Japonii bardzo popularny suplement w formie proszku lub soku o renomie cudownego napoju. Stosowany m.in. jako regenerujące źródło antyoksydantów, w przypadkach alergii, cukrzycy, chorób układu pokarmowego (wrzody żołądka i dwunastnicy), również w kosmetyce. Trwają naukowe badania nad zastosowaniem aojiru w leczeniu wielu chorób, wykazano już działanie przeciwnowotworowe, anty wrzodowe, zapobiegające starzeniu się skóry. Niro opublikował około 40 artykułów i książek na temat zastosowania różnego rodzaju aojiru. Dożył 92 lat. Jego syn Jiro jest kontynuatorem jego badań. Codziennie rano zrywa 10 świeżych liści i w celach profilaktycznych wypija 90 mililitrów świeżego soku  ( Źródło:
Aojiru - Can a glass of tree kale a day keep the doctor away? Kateigaho International Edition. 2005 Spring) 

Oprócz niezwykłych walorów zdrowotnych, dzięki ciekawej fakturze liści oraz przebarwianiu liści niektórych odmian na różne jaskrawe kolory, 
jarmuż znany jest również jako roślina ozdobna (kapusta ozdobna). 
Używana jest do ozdoby dań, stołów czy ogrodów. 

Soki z warzyw zielonych zawierają chlorofil, enzymy, żelazo, magnez, fosfor, potas i sód jak również prowitaminę A, witaminy z grupy B oraz witaminy C, E i K. Zielone soki bogate w sole potasu poprawiają funkcje serca i neutralizują kwasy w mięśniach. Chronią także wątrobę i pęcherzyk żółciowy przed szkodliwym działaniem tłuszczów. Zawarty w nich chlorofil czyści jelita i krew, a prowitamina A (karoten) ma - jak wykazały badania - działanie przeciwrakowe (chroni przed chorobami nowotworowymi). Zielone warzywa obfitują w antyrakowy karoten, podobnie jak marchew i trawa pszeniczna lub kiełki pszenicy. 
Uważam jarmuż za jedno z najlepszych, najzdrowszych i najważniejszych zielonych witamin. Jedna szklanka dziennie soku z zielonych warzyw to również wspaniałe doładowanie energetyczne dla ciała !!!!

WYPRÓBUJ i TY :-)

środa, 27 listopada 2013

dzień w mojej torebce ....

Moja torebka jest bardzo funkcjonalna - zresztą widać, to kuferek - ostatnio w takim się zakochałam z materiału tkanego, pokrytego klejami - firmy LOUIS VUITTON typ DAMIER EBENE / AZZUR CANVAS. 
zdobyczna wygląda jak nowa - z mojego ulubionego 
"angielskiego lumpeksiku" 
no nową nie było by mnie stać - jej koszt to około 800 euro 

To będzie seria na blogu (będę starała się dodawać ją co kilka dni) o tym co zabieram do mojej torebki - żeby się posilić w ciągu dnia w pracy czyli co zjeść poza domem. No oczywiście w torebce mam wszystko!:) Zawartość mojej torebki jest zmienna, zależy jak duży remament w niej zrobię. Jadnak dwa najważniejsze elementy to oczywiście portfel i telefon. W mojej torebce znajdzie się miejsce na miętową gumę do żucia, pendrive'a, mp4 i kosmetyczkę, w której mieszczą się wszystkie najważniejsze: nie nie kosmetyki tylko  lekarstwa. Z kosmetyków mam zawsze perfumy i szminkę. Jedno co trzeba przyznać to że jest rzeczywiście duża - więc bałagan w niej nie grozi. Aczkolwiek wszystko się może zdarzyć. Raz rozwaliło mi się pudełko z sałatką - na szczęście nie w tej, ale innej torbie  "łowiczance" innym razem wrzucę jej fotkę. 
Oczywiście, obowiązkowo przed wyjściem z domu zjadam śniadanie! 
A do pracy zabieram na 4 posiłki od 8.00 do 16.00:

owoce: jabłko i banana 
nabiał: jogurt 0%
                


 Mam to szczęście, że w pracy mogę jeść kiedy chcę, nie ograniczając się to sztywnych ram pt. "O godzinie X idziemy na 15 minutową przerwę ". 
  sok z jarmużu - sama sobie przygotowuję - rano hałasując :-) mikserem  
                    lunch: bułkę z ziarnami, plaster szynki, pomidor

Jak widzicie wszystkie te rzeczy są banalnie proste. 
Jeśli poświęcicie przed wyjściem z domu kilka minut na ich przygotowanie, 
to nie tylko nie będziecie musiały żywić się "gotowcami", 
ale też zaoszczędzicie trochę pieniędzy :) 
A tak na żarty :-)


Jeśli macie inne pomysły na to co można zabrać ze sobą do pracy to piszcie ! 

Miłego dnia :) 
I do usłyszenia w kolejnym poście "dzień w mojej torebce" już za tydzień :))

poniedziałek, 25 listopada 2013

Trochę o zdrowiu ….

„Jesteś tym, co jesz„ 
takie proste a zarazem, jakie trudne …. 
stwierdzenie Hipokratesa mam w głowie od kilku miesięcy. 

Dziś wydaje się nam, iż prawie wszyscy wiedzą o tym jak się zdrowo odżywiać.  Jednak w praktyce mało, kto przestrzega tych zasad … brak wiedzy czy brak pieniędzy - różnie to bywa, ale jedno jest pewne w dobie XXI wieku - mamy jedzenie z dodatkowymi balastem składników chemicznych i bądź tu człowieku zdrowy jak producenci jedzenia cie trują od podstaw. Ja pozbyłam się kostek rosołowych - których używałam do wszystkiego w sporych ilościach - teraz zastąpiłam je sporadycznie kosatkami ekologicznym - bez glutaminianu sodu - sklep ze zdrową żywnością się kłania - są 2 razy droższe, ale co tam najważniejsze, że trochę mniej już tej chemii. Ale np. kurczaki, które kupujemy też zawierają w sobie dużo chemii - pewnie dostają antybiotyki żeby były zdrowe  - więc trochę to wszystko złudne. Ale próbować jakiś zmian trzeba !!! i koniec - żołądek ci podziękuję - myślę sobie przy kolejnej gastroskopii a to już wkrótce. 

Warto pamiętać, że w chorobie jedynym człowiekiem, który faktycznie może Cię uzdrowić – jesteś Ty sam  a szczególnie Twój umysł – wiedza i myśli, jakie masz w głowie. Ale co robić jeszcze? DZIAŁAĆ czas … więc zaczynam próbować różnych zdrowych rzeczy.

Starożytny pisarz Gaius Plinius Secundus  powiedział: 
„Dziś zadbaj o swoje zdrowie, byś nie musiał o nim marzyć, gdy będziesz w niemocy”. A to święta prawda - wiem coś o tym !!!


W obecnej chwili wykończyłam starą/nową - sokowirówkę firmy ZELMER no buraczkom już nie dała rady, więc od kilku dni sok z buraków - robi się w nowym sprzęcie tym razem padło na firmę ELEKTROLUX - ma podwójne sitko - jak na razie nie narzekam - jest ok. - może wreszcie moja anemia poczuje się w niemocy i da mi już spokój !  Podobnież picie 1 szklanki soku z buraka dziennie jest w stanie obniżyć ciśnienie krwi o 7 proc. - a mi przydałoby się też bo z tym też problem mam. A co do sokowirówki to ciekawe jak sobie poradzi z jarmużem - bo sok ten planuje na sobotę stworzyć, zobaczymy !!!


TRUDNO JEST ZDROWO SIĘ ODŻYWIAĆ - jak w pobliżu jest tyle pokus !!!!
Ale strać się - zawsze można - póki jest czas !!!
to moje motto :-)


Zatem żyj i jedz świadomie! 

mój codzienny CHLEB !!!

Chrupiący, świeży, domowy chleb... marzenie, prawda? A gdyby tak można było upiec 3 przepyszne bochenki i mieć go zawsze pod ręką? Z tym przepisem to naprawdę możliwe:) Przygotowanie tego chleba zajmuje nie więcej niż 2 godziny, z czego „czystej pracy" jakieś 15 minut, reszta to czekanie na wyrośnięcie ciasta oraz pieczenia. Banalnie proste, a w efekcie czeka nas ciepły, pachnący chlebek z chrupiącą skórką, który nie tylko zadowoli nasze podniebienia, ale zbierze pochwały od gości.

Dla mnie jest super zdrowy, do niego przekonał się nawet mój synek, który stwierdził
"że taki chleb jest dobry UWAGA !!! na mózgownicę
- bo zawiera  UWAGA !!! kupę nasion :-) !!!"
A oto przepis:
do jednej miski - 1 kg mąki Szadkowskiej, 1 łyżka soli, 5 dag drożdży Świerzych, 1 szkl. otrąb pszennych, 4 łyżki siemienia lnianego, 4 łyżki słonecznika łuskanego - wszystkie składniki dokładnie wymieszać w dużej misce i dodać potem litr wody zimnej (może być z kranu) - mieszamy. Następnie przełożyć do 3 niedużych keksówek (dł. 15-20 cm) wysmarowanych masłem/maragryna i obsypanych otrębami - wierzch chleba można obsypać sezamem.Odstawić na 40 minut do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Piec w 200 stopniach przez 55 minut, po czym wyjąć z piekarnika i wyłożyć chleb z formy i zostawić do całkowitego wystudzenia. Najlepiej upiec go wieczorem i zostawić na noc do ostygnięcia. 


 SPRÓBUJ MOŻE SIĘ I TOBIE UDA taki JAK PONIŻEJ !!!!

poprostu - mój chleb :-)

Co można powiedzieć o samym chlebie? Jest bardzo, bardzo smaczny. 

Baaardzo sycący – w zasadzie można najeść się już jedną kromką. A to za sprawą dużej ilości błonnika, który pęcznieje w żołądku powodując uczucie sytości. Chleb zawiera na szczęściebardzo zdrowe tłuszcze, obfitujące w nienasycone kwasy tłuszczowe omega 3, omega 6 i omega 9- czyli po prostu siemię lniane.
 

Chleb świetnie smakuje zarówno ze słodkimi, jak i słonymi dodatkami.
Warto wypróbować, nawet jeżeli nie odmieni to naszego życia ;)