czwartek, 5 grudnia 2013

Moja rada w chwilach zwątpienia ....

Zgadłeś: Cokolwiek zrobisz ..... nie poddawaj się!!
nigdy nie dają-up

Taki oto obrazek wisi na mojej lodówce 
i zdjęcie kiedy byłam można powiedzieć szczupła waga 60 kg.

Bez względu na to, jak daleko jesteśmy od celu, zawsze będziemy w podróży. Nawet po osiągnięciu celu, zawsze staramy się tam zatrzymać. Jesteśmy ciągle w podróży. Myślę, że będzie to proces myślowy przez całe życie i myśleć o tym w ten sposób jest trochę przytłaczające. Kiedy pozwolisz na choć jeden upadek, grzeszek lub zrezygnujesz z myślenia o tym, co jesz - to po uruchomieniu poślizgnięcia - pomyśl waga znów zacznie pełzać ponownie do przodu.
Czasami mamy problemy z prawidłowym żywieniem, bo to zajmuje sporo wysiłku, żeby policzyć te kalorie, kupić odpowiednie produkty, czasem ugotować coś oddzielnie dla siebie - wtedy - należy tylko pamiętać o jednej sentencji myślowej - nie poddawaj się! Ja w chwilach zwątpienia ustalam plany na dalszy miesiąc - tak więc w grudniu chciałbym zrobić małe, krótkie cele, które są osiągalne. Tak więc:

1.  osiągnąć utratę 2,5 kg. W tym miesiącu, chcę to zrobić! żeby wejść w Nowy Roku z nową wagą !!!

2.  może trochę jakiś trening siłowy. Może TURBO - Pani E. Chodakowskiej !!! Nawiasem - film dla dzieci TURBO - jest super fajny !!! 

3. jeść lekko tzn. więcej warzyw, sałatek.


To są trzy bramki, które mam zamiar rozpracować w tym miesiącu. 
Jakie są Twoje cele na grudzień? 
Zrób małe, sensowne cele, które są możliwe do osiągnięcia. 
A będziesz zadowolony z tego coś zrobił!

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Odchudzanie z głową !!! - dziś 3 pytania do ….

Kiedy się odchudzałam 
to często zadawałam sobie pytanie jak rozsądnie schudnąć? 
A potem podczas odchudzania skupiałam swoją uwagę na ciele, 
bo chciałam ładnie w czymś wyglądać - zwłaszcza robiłam to dla drugiej mojej połówki. A o pozytywnych aspektach mojego wewnętrznego ja 
często zapominałam, schodziło to na dalszy plan. 
Teraz wiem, że pozytywne podejście 
w takim samym stopniu wpływa na osiągnięcie sukcesu, co dieta i ruch. 
Oczywiście, jeśli chce się schudnąć, trzeba odpowiednio się 
odżywiać i ćwiczyć, 
ale najważniejsze utrzymać silną motywację.
Oto dziś przedstawiam kilka ważnych dla mnie punktów - pytań, nad którymi trzeba się zastanowić i sobie odpowiedzieć, żeby pójść drogą po zdrowie.

Jakie są realne możliwości schudnięcia ?
Odchudzanie to nie tylko wyrzeczenia związane z jedzeniem. Ważne jest też podejście do tematu i motywacja. Pozytywne nastawienie jest kluczem do sukcesu. Po przejściu odchudzania przez 20 lat przez diety i różne cudowne tabletki na odchudzanie - teraz wiem, że zmiana nawyków żywieniowych i aktywność fizyczna jest ważna na równi. Już nie wierzę żadne diety-cud i magiczne preparaty odchudzające. Dlatego teraz nie ustawiłam sobie poprzeczki zbyt wysoko. Rozpoczynając zmianę swojego dotychczasowego życia postanowiłam mieć w głowie pewien schemat – zdrowy jadłospis, interesujące ćwiczenia (basen, aerobik, rower, orbitrek) oraz jakieś "zdrowe" postanowienia, no i wreszcie - kiedy i w jakich ilościach jeść. Postawić trzeba sobie cele i niech one będą realne, bo nawet najlepsza dieta i ćwiczenia bez odpowiedniej motywacji nie pomogą.
Jaka jest z motywacja do utraty wagi? 
Co Tobą kieruje, że chcesz schudnąć, no i motywacja, oczekiwania?
Moja ostatnia próba odchudzania - zakończyła się efektownym odchudzeniem, ale ze słabym wynikiem dla mojej morfologii no i anemia nie mówić o ponownie powróconym tłuszczyku po jakimś czasie. Teraz stwierdziłam, że odchudzałam się zawsze według jednego schematu - dieta i jeszcze raz dieta. Teraz postanowiłam się skupić na drobnych kroczkach i konsekwentnie je wykonywać. A jeśli mi się nie uda dziś to może za tydzień, za dwa - po trochu dojdę do założonego celu. Zawsze nastawiałam się żeby, aby jak najszybciej pozbyć się tych nadprogramowych kilogramów i nigdy do nich nie powrócić. To wszystko było krótkowzroczne i szybko wracałam do starych nawyków i wcześniejszej wagi. Teraz małymi krokami zaczęłam systematycznie uprawiać sport, jeść zdrowo i rozsądnie 5 małych porcji a co ważne dobrze się wysypiać. Drobne kroki każdego dnia zakończone sukcesem motywują mnie bardziej do dalszej walki. Wyrabiam w sobie dobre nawyki na stałe. Powodem, dla którego chcę zgubić trochę ciała jest moje zdrowie przede wszystkim.
Jak dotrwać do osiągnięcia celu?
Ważne jest konsekwentne dążenie do określonego celu, ale także danie sobie czasu. Jak przy tym nie stracić motywacji i samozaparcia? Ja trzymam się wyznaczonych reguł. Aby nie myśleć wciąż o liczeniu kalorii, odchudzaniu, jedzeniu, zajęłam się spędzaniem czasu poza domem w aktywny sposób, a mianowicie zapisałam się na aquareobik. Co daje dodatkowe plusy, no i ostatnio chyba przełamałam swój strach przed wodą, pływam bez dodatkowych gadżetów !!!! hurra. Co spowodowało, że się odważyłam nie wiem - chyba stwierdziłam że kilku ratowników wkoło zdoła mnie wyciągnąć jakby co ? No i zaryzykowałam na małym basenie, teraz tylko trzeba spróbować na dużym basenie. Ja często w wolnym czasie po pracy - piekłam różne ciasta, ciasteczka - no i nie opychałam się, ale szczerze powiem - podjadałam. Teraz też piekę, bo lubię - ale jem bardzo rozsądnie jeden kawałek w porywach dwa, bo wiem że za dużo mi zaszkodzi.
Obiecuje sobie przyjemne nagrody za zrealizowanie wyznaczonego zadania odnośnie zgubienia pół kg czy kg. Ostatnio moja nagrodą był nowy lakier w kolorze szarości i czerwona szminka. Zdecydowanie nagrodą nie może być jedzenie. W chwilach zwątpienia najlepszym wsparciem jest mój synek - on we mnie bardzo wierzy, bo chciałby bardzo rodzeństwo i chwali każdy mój postęp. Daję mi jakiś rodzaj wsparcia. Najlepszą formą wsparcia byłaby osoba, która także by się odchudzała – wówczas wzajemnie mogłybyśmy się wspierać i dopingować. Poznałam jedną fajną kobitkę - J na aquareobiku - może się zaprzyjaźnimy - kto wie ? przynajmniej na basenie jest fajnie mieć jakąś znajomą mordkę J
Ciąg dalszy nastąpi …. wkrótce
- w kolejnych poniedziałkowych przemyśleniach …


piątek, 29 listopada 2013

Aojiru - jarmuż na zdrowie ....

Jarmużem zachwyciłam się stosunkowo niedawno, bo gdzieś w lutym tego roku - choć to bardzo dawne warzywo. Ceniony w starożytności, niedoceniany w 20 wieku, dziś coraz bardziej zyskuje na popularności. Na początku naczytałam się o jego cudownych właściwościach, zwłaszcza wychwalanych przez Japończyków i ich sok Aojiru. No i zapragnęłam go skosztować, ale niestety nigdzie nie mogłam go dostać tzn. w moim mieście, dopiero mój M w realu mi go kupił - całą tackę - ok. 0,5 kg. Wyglądał on niezwykle dekoracyjnie zielony z kędzierzawymi ze sprężystymi liściami. Od razu przystąpiłam do produkcji cudownie zielonego soku, ale jakie było moje zdziwienie, że z ogromnej masy dużych liści - można wyprodukować tylko ¾ szklanki. Do soku dodałam sok z 2 jabłek, bo niestety sok z jarmużu jest w smaku goryczkowaty. Nie od razu polubiłam jarmuż, ponieważ wydał mi się twardy, gorzkawy... niezbyt ciekawy jako przysmak. 
Stwierdziłam, że przydałoby się mieć taką roślinkę koło domu, więc M wysiał nasionka wprost do gruntu pod folię w maju, liście można było już zrywać w wakacje. Jarmuż rośnie bardziej w górę niż wszerz, taki urok odmiany zapewne...Kto ma kawałek ziemi niech sieje jarmuż bo ciężko go kupić!!! I tak właśnie od wakacji mogę robić sok z własnej hodowli jarmużu. Teraz po pierwszych przymrozkach, liście jarmużu wypadają lepiej smakowo - bo nie mają gorzkiego smaku.
Ja piję ten sok codziennie - taką szklaneczkę jak na powyższym zdjęciu. 

Za wikipedią: "Jarmuż to bardzo pożywne warzywo, które ma silne przeciwutleniacze i właściwości przeciwzapalne, przeciwnowotworowe. Jest bogatym źródłem beta-karotenu, witaminy K, witaminy C, luteiny, zeaksantyny, wapniaZawiera sulforafan, który zwalcza bakterię helicobacter pylori. Jarmuż jest źródłem żelaza i karotenoidów - witaminy A."  
Jarmuż to tradycyjny składnik holenderskich, portugalskich (podstawowy składnik narodowej zupy caldo verde) i brazylijskich potraw, popularny w Niemczech. W południowo-wschodniej Afryce gotowany z kokosowym mlekiem i orzeszkami ziemnymi jako dodatek do ryżu lub kaszy kukurydzianej. Doskonały surowiec do sałatek, podawany na ciepło jak szpinak. W Japonii sok z jarmużu jest znany jako aojiru. 
Aojiru ma młodą historię. W czasie drugiej wojny światowej w Japonii panowała bieda i głód. W trosce o zdrowie swojej rodziny, japoński lekarz wojskowy Niro Endo postanowił dodawać do skromnej, rodzinnej diety zielone liście rzodkwi i innych warzyw, które były traktowane wtedy jako odpadki. Zauważywszy dobre skutki, Niro zaczął eksperymentować z sokami z zielonych liści różnych warzyw i zbóż. Wkrótce terapie zielonymi sokami okazały się skuteczne i najprawdopodobniej ratujące życie w przypadku choroby jego syna i żony. Jakiś czas później Niro odkrył, że najbardziej wartościowym składnikiem soków jakiego użył, był jarmuż. W latach 80-tych pewien właściciel japońskiej firmy z branży spożywczej dzięki regularnemu piciu aojiru odzyskał zdrowie po udarze. Jego firma rozpoczęła produkcję aojiru i dziś jest to w Japonii bardzo popularny suplement w formie proszku lub soku o renomie cudownego napoju. Stosowany m.in. jako regenerujące źródło antyoksydantów, w przypadkach alergii, cukrzycy, chorób układu pokarmowego (wrzody żołądka i dwunastnicy), również w kosmetyce. Trwają naukowe badania nad zastosowaniem aojiru w leczeniu wielu chorób, wykazano już działanie przeciwnowotworowe, anty wrzodowe, zapobiegające starzeniu się skóry. Niro opublikował około 40 artykułów i książek na temat zastosowania różnego rodzaju aojiru. Dożył 92 lat. Jego syn Jiro jest kontynuatorem jego badań. Codziennie rano zrywa 10 świeżych liści i w celach profilaktycznych wypija 90 mililitrów świeżego soku  ( Źródło:
Aojiru - Can a glass of tree kale a day keep the doctor away? Kateigaho International Edition. 2005 Spring) 

Oprócz niezwykłych walorów zdrowotnych, dzięki ciekawej fakturze liści oraz przebarwianiu liści niektórych odmian na różne jaskrawe kolory, 
jarmuż znany jest również jako roślina ozdobna (kapusta ozdobna). 
Używana jest do ozdoby dań, stołów czy ogrodów. 

Soki z warzyw zielonych zawierają chlorofil, enzymy, żelazo, magnez, fosfor, potas i sód jak również prowitaminę A, witaminy z grupy B oraz witaminy C, E i K. Zielone soki bogate w sole potasu poprawiają funkcje serca i neutralizują kwasy w mięśniach. Chronią także wątrobę i pęcherzyk żółciowy przed szkodliwym działaniem tłuszczów. Zawarty w nich chlorofil czyści jelita i krew, a prowitamina A (karoten) ma - jak wykazały badania - działanie przeciwrakowe (chroni przed chorobami nowotworowymi). Zielone warzywa obfitują w antyrakowy karoten, podobnie jak marchew i trawa pszeniczna lub kiełki pszenicy. 
Uważam jarmuż za jedno z najlepszych, najzdrowszych i najważniejszych zielonych witamin. Jedna szklanka dziennie soku z zielonych warzyw to również wspaniałe doładowanie energetyczne dla ciała !!!!

WYPRÓBUJ i TY :-)

środa, 27 listopada 2013

dzień w mojej torebce ....

Moja torebka jest bardzo funkcjonalna - zresztą widać, to kuferek - ostatnio w takim się zakochałam z materiału tkanego, pokrytego klejami - firmy LOUIS VUITTON typ DAMIER EBENE / AZZUR CANVAS. 
zdobyczna wygląda jak nowa - z mojego ulubionego 
"angielskiego lumpeksiku" 
no nową nie było by mnie stać - jej koszt to około 800 euro 

To będzie seria na blogu (będę starała się dodawać ją co kilka dni) o tym co zabieram do mojej torebki - żeby się posilić w ciągu dnia w pracy czyli co zjeść poza domem. No oczywiście w torebce mam wszystko!:) Zawartość mojej torebki jest zmienna, zależy jak duży remament w niej zrobię. Jadnak dwa najważniejsze elementy to oczywiście portfel i telefon. W mojej torebce znajdzie się miejsce na miętową gumę do żucia, pendrive'a, mp4 i kosmetyczkę, w której mieszczą się wszystkie najważniejsze: nie nie kosmetyki tylko  lekarstwa. Z kosmetyków mam zawsze perfumy i szminkę. Jedno co trzeba przyznać to że jest rzeczywiście duża - więc bałagan w niej nie grozi. Aczkolwiek wszystko się może zdarzyć. Raz rozwaliło mi się pudełko z sałatką - na szczęście nie w tej, ale innej torbie  "łowiczance" innym razem wrzucę jej fotkę. 
Oczywiście, obowiązkowo przed wyjściem z domu zjadam śniadanie! 
A do pracy zabieram na 4 posiłki od 8.00 do 16.00:

owoce: jabłko i banana 
nabiał: jogurt 0%
                


 Mam to szczęście, że w pracy mogę jeść kiedy chcę, nie ograniczając się to sztywnych ram pt. "O godzinie X idziemy na 15 minutową przerwę ". 
  sok z jarmużu - sama sobie przygotowuję - rano hałasując :-) mikserem  
                    lunch: bułkę z ziarnami, plaster szynki, pomidor

Jak widzicie wszystkie te rzeczy są banalnie proste. 
Jeśli poświęcicie przed wyjściem z domu kilka minut na ich przygotowanie, 
to nie tylko nie będziecie musiały żywić się "gotowcami", 
ale też zaoszczędzicie trochę pieniędzy :) 
A tak na żarty :-)


Jeśli macie inne pomysły na to co można zabrać ze sobą do pracy to piszcie ! 

Miłego dnia :) 
I do usłyszenia w kolejnym poście "dzień w mojej torebce" już za tydzień :))

poniedziałek, 25 listopada 2013

Trochę o zdrowiu ….

„Jesteś tym, co jesz„ 
takie proste a zarazem, jakie trudne …. 
stwierdzenie Hipokratesa mam w głowie od kilku miesięcy. 

Dziś wydaje się nam, iż prawie wszyscy wiedzą o tym jak się zdrowo odżywiać.  Jednak w praktyce mało, kto przestrzega tych zasad … brak wiedzy czy brak pieniędzy - różnie to bywa, ale jedno jest pewne w dobie XXI wieku - mamy jedzenie z dodatkowymi balastem składników chemicznych i bądź tu człowieku zdrowy jak producenci jedzenia cie trują od podstaw. Ja pozbyłam się kostek rosołowych - których używałam do wszystkiego w sporych ilościach - teraz zastąpiłam je sporadycznie kosatkami ekologicznym - bez glutaminianu sodu - sklep ze zdrową żywnością się kłania - są 2 razy droższe, ale co tam najważniejsze, że trochę mniej już tej chemii. Ale np. kurczaki, które kupujemy też zawierają w sobie dużo chemii - pewnie dostają antybiotyki żeby były zdrowe  - więc trochę to wszystko złudne. Ale próbować jakiś zmian trzeba !!! i koniec - żołądek ci podziękuję - myślę sobie przy kolejnej gastroskopii a to już wkrótce. 

Warto pamiętać, że w chorobie jedynym człowiekiem, który faktycznie może Cię uzdrowić – jesteś Ty sam  a szczególnie Twój umysł – wiedza i myśli, jakie masz w głowie. Ale co robić jeszcze? DZIAŁAĆ czas … więc zaczynam próbować różnych zdrowych rzeczy.

Starożytny pisarz Gaius Plinius Secundus  powiedział: 
„Dziś zadbaj o swoje zdrowie, byś nie musiał o nim marzyć, gdy będziesz w niemocy”. A to święta prawda - wiem coś o tym !!!


W obecnej chwili wykończyłam starą/nową - sokowirówkę firmy ZELMER no buraczkom już nie dała rady, więc od kilku dni sok z buraków - robi się w nowym sprzęcie tym razem padło na firmę ELEKTROLUX - ma podwójne sitko - jak na razie nie narzekam - jest ok. - może wreszcie moja anemia poczuje się w niemocy i da mi już spokój !  Podobnież picie 1 szklanki soku z buraka dziennie jest w stanie obniżyć ciśnienie krwi o 7 proc. - a mi przydałoby się też bo z tym też problem mam. A co do sokowirówki to ciekawe jak sobie poradzi z jarmużem - bo sok ten planuje na sobotę stworzyć, zobaczymy !!!


TRUDNO JEST ZDROWO SIĘ ODŻYWIAĆ - jak w pobliżu jest tyle pokus !!!!
Ale strać się - zawsze można - póki jest czas !!!
to moje motto :-)


Zatem żyj i jedz świadomie! 

mój codzienny CHLEB !!!

Chrupiący, świeży, domowy chleb... marzenie, prawda? A gdyby tak można było upiec 3 przepyszne bochenki i mieć go zawsze pod ręką? Z tym przepisem to naprawdę możliwe:) Przygotowanie tego chleba zajmuje nie więcej niż 2 godziny, z czego „czystej pracy" jakieś 15 minut, reszta to czekanie na wyrośnięcie ciasta oraz pieczenia. Banalnie proste, a w efekcie czeka nas ciepły, pachnący chlebek z chrupiącą skórką, który nie tylko zadowoli nasze podniebienia, ale zbierze pochwały od gości.

Dla mnie jest super zdrowy, do niego przekonał się nawet mój synek, który stwierdził
"że taki chleb jest dobry UWAGA !!! na mózgownicę
- bo zawiera  UWAGA !!! kupę nasion :-) !!!"
A oto przepis:
do jednej miski - 1 kg mąki Szadkowskiej, 1 łyżka soli, 5 dag drożdży Świerzych, 1 szkl. otrąb pszennych, 4 łyżki siemienia lnianego, 4 łyżki słonecznika łuskanego - wszystkie składniki dokładnie wymieszać w dużej misce i dodać potem litr wody zimnej (może być z kranu) - mieszamy. Następnie przełożyć do 3 niedużych keksówek (dł. 15-20 cm) wysmarowanych masłem/maragryna i obsypanych otrębami - wierzch chleba można obsypać sezamem.Odstawić na 40 minut do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Piec w 200 stopniach przez 55 minut, po czym wyjąć z piekarnika i wyłożyć chleb z formy i zostawić do całkowitego wystudzenia. Najlepiej upiec go wieczorem i zostawić na noc do ostygnięcia. 


 SPRÓBUJ MOŻE SIĘ I TOBIE UDA taki JAK PONIŻEJ !!!!

poprostu - mój chleb :-)

Co można powiedzieć o samym chlebie? Jest bardzo, bardzo smaczny. 

Baaardzo sycący – w zasadzie można najeść się już jedną kromką. A to za sprawą dużej ilości błonnika, który pęcznieje w żołądku powodując uczucie sytości. Chleb zawiera na szczęściebardzo zdrowe tłuszcze, obfitujące w nienasycone kwasy tłuszczowe omega 3, omega 6 i omega 9- czyli po prostu siemię lniane.
 

Chleb świetnie smakuje zarówno ze słodkimi, jak i słonymi dodatkami.
Warto wypróbować, nawet jeżeli nie odmieni to naszego życia ;) 

czwartek, 21 listopada 2013

wielka moc małego ziarna, czyli siemie lniane ... linseed, leinsamen, linaza, semi di lino, льняное семя ...

siemię lnianeZIARENKA SIEMIENIA LNIANEGO !!!
Od czasu mojej kontuzji żołądka najbardziej w życiu cenię sobie moje zdrowie. Wybrałam  odmienny styl życia, który wreszcie zaczął przynosić w moim ciele zamierzone efekty. 
Czyli ze zmianą wszystkich złych nawyków żywieniowych przyszła ulga dla mojego żołądka przez zapoznanie go z ziarenkami siemienia lnianego oraz dla mojego serduszka, które poznało olej lniany dr Budwig. Stosowanie jej diety według badan wykazują mocne działanie antynowotworowe, zależne pewnie od stanu zaawansowania choroby.
Przyrządzam sobie od 3 miesięcy:
- pastę z sera białego chudego 12,5 dag + 6 łyżek oleju lnianego (firmy Oleofarm) i kubka jogurtu 0%, miksuje 5 minut, taką pastę można trzymać w lodówce 48 godz., ja taka porcje jem na dwa razy najczęściej z pomidorami na słono ze szczypiorkiem, ale można też jeść na słodko z miodem i płatkami kukurydzianymi lub owsianymi,
Lub mielę w młynku do kawy 2 łyżki ziarenek siemienia lnianego i dodaje do kubka jogurtu 0%. A synek zjada 2 łyżeczki zmielonego siemienia lnianego z kubkiem serka waniliowego - to cud ze on chce to jeść - niekiedy sam się o to upomina :-) 
Często też zdarza mi się zalać kopiastą łychę siemienia szklanką mleka, odstawić na chwilkę i potem wypić duszkiem,
A co 5 dni piekę chleb taki prosty na drożdżach z dodatkiem 4 łyżek siemienia lnianego - jest bardzo sycący i wiele nie trzeba go zjeść żeby być najedzonym.


Osobiście zjadam codziennie 2-4 łyżki zmielonego siemienia lnianego

Ciekawy i niezwykły jest skład nasion lnu zwyczajnego. Należą do produktów roślinnych, a zawierają bardzo dużo wielonienasyconych kwasów tłuszczowych z rodziny omega-3,  omega-6, omega-9. Ponadto nasiona lnu zawierają błonnik rozpuszczalny i nierozpuszczalny, witaminę E, cynk, lecytynę, flawonoidy i fitoestrogeny.
Len to jedna z najstarszych roślin uprawnych. Badania archeologów potwierdzają, że ludzie korzystali z możliwości lnu już ponad sześć tysięcy lat temu, np.  lniane ubrania noszono między innymi w starożytnym Babilonie.
Sam Hipokrates zapisywał siemię lniane swoim pacjentom, którzy mieli problemy z układem pokarmowym.
O siemieniu lnianym pisała Hildegarda z Bingen, która zachwalała siemię lniane uznając, że jego stosowanie może przynieść korzyści chorym na ciele i duszy.
ZALETY SIEMIENIA LNIANEGO:
-pomaga powstrzymać biegunkę,eliminuje zaparcia, poprawia perystaltykę jelit, przeciwdziała wzdęciom,
- łagodzi dolegliwości związane ze stanem zapalnym oskrzeli i gardła (zwiększa wilgotność śluzówki),
- obniża poziom cholesterolu we krwi
- jest dobrym źródłem lecytyny - pomaga wzmocnić koncentrację i usprawnia pamięć,
- zapobiega wczesnym objawom demencji starczej,
- upośledza wchłanianie glukozy w przewodzie pokarmowym
- zmniejsza uczucie głodu, powodując poczucie sytości - odchudza,
- ma właściwości grzybobójcze i antyutleniające,
- ma działanie podobne do estrogenu (dzięki zawartości fitoestrogenów), łagodzi objawy menopauzy i stosowany jest w profilaktyce nowotworowej,
- świetnie nawilża suche włosy, dlatego też jest stosowany jako składnik szamponów i odżywek,
- można z niego sporządzić „kleik” do kąpieli zniszczonych paznokci,
- można zastosować go w przygotowaniu maseczki do cery z problemami (zwartość witaminy E poprawi jej wygląd). 

Nie da się ukryć, ze siemię lniane jest jednym z najpopularniejszych produktów stosowanych wśród osób praktykujących medycynę naturalną. Zacznijmy od szeregu substancji zawartych w 100g ziaren:
42 g tłuszczów 
27 g błonnika 
18 g białek o bardzo korzystnym zestawie aminokwasów; 
1,6 mg witaminy B1 (126% dziennego rekomendowanego spożycia); 
0,473 mg witaminy B6 (36% dziennego rekomendowanego spożycia); 
392 mg magnezu (106% dziennego rekomendowanego spożycia)
255 mg wapnia; 
5,73 mg żelaza (46% dziennego rekomendowanego spożycia); 
4,34 mg cynku (43% dziennego rekomendowanego spożycia).
 Siemię lniane - najlepszy napój dla zdrowia! 
Wiem na pewno, że siemię wspaniale reguluje mój układ trawienny i pokarmowy. Akurat to nietrudno zauważyć, bo po odstawieniu siemienia na parę dni np. ze względu na wyjazd na wieś - te kilka dni robi dla mojego żołądka i ich jelit wyraźną różnicę.
Jestem też osobą bardzo podatną na wzdęcia i mimo, że zmiana mojej diety pozwoliła mi je całkowicie wyeliminować, to siemię lniane dodawane 1-2 razy dziennie do posiłków sprawiło własnie, że problem wyeliminowałam całkowicie. Ostatnio zdarzyło mi się zgrzeszyć i poczęstowałam się pizzą, ale chwilę później pożałowałam swojej słabości, bo mój odzwyczajony od takiego jedzenia żołądek zabolał wręcz popiekał, a potem chodziłam wzdęta do końca dnia jak balon. Co ciekawe w ciągu ostatnich tygodni ani razu nie zdarzyła mi się taka drastyczna reakcja żołądka na cięższe jedzenie. Owszem, byłam  najedzona, ale żołądek ani na moment nie narzekał. Może to wina tłustego sera w pizzy - wiem na pewno że ze względu na mój żołądek - lepiej powiedzieć dziękuję - jestem już najedzona i nie grzeszyć więcej smakowitym jedzeniem.
Ostatnim efektem, który u siebie zauważyłam jest wpływ na bóle miesiączkowe. Należę do kobiet, które okres przechodzą bardzo obficie i boleśnie. Po 6 tygodniach przyjmowania siemienia lnianego w czasie miesiączki nadal czuje się jakby przejechał po mnie walec, jestem słaba, ale ani przez moment nie poczułam potrzeby sięgnięcia po środku przeciwbólowe lub rozkurczowe, co zawsze mi się zdarzało. 
A co najfajniejsze - po zjedzeniu siemienia lnianego zawsze czuję się syta
- i my
ślę że od tego schudłam 3 kg. 
Jestem ciekawa jakie są Wasze doświadczenia z siemieniem lnianym ?
Ja z tymi ziarenkami się niesamowicie polubiłam i regularne przyjmowanie ich pozwoliło mi poczuć dobroczynne działanie. 
Po trochu czerpią z tego też profity na pewno moje włosy, skóra i paznokcie ... ;-)
Miłego dnia !
H.

piątek, 8 listopada 2013

Powiedz „nie”….

Jednym z największych wyzwań dla zdrowego stylu życia jest rozwinięcie w sobie zdolności do powiedzenia "nie".
Brzmi to dość prosto, prawda?
Można sobie zadać pytanie: "Dlaczego moja koleżanka może powiedzieć „nie”
bez mrugnięcia okiem? A dlaczego ja nie mogę ?",
Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że to nie jest takie proste i często spotyka się z naszym wewnętrznym oporem. Zwykle główną przyczyną, dla której boimy się je wypowiadać jest dbałość o nasze relacje interpersonalne – po prostu nie chcemy nikomu sprawić przykrości, nie chcemy kogoś zawieść lub boimy się odwetowej reakcji drugiej osoby/osób. 

Powinniśmy nauczyć się samokontroli - "silnej woli”, przecież każdy człowiek rodzi się z ta sama możliwością powiedzenia nie.  Kiedy spędziło się tyle życia, mówiąc "tak", to te pierwsze kilka "nie" są to trudne i bolesne, to jest właśnie asertywność. Nauczyć się mówić „nie” do swojej rodziny, która kusi słodkimi deserami lub pysznym jedzeniem. Każdego dnia należy się starać żyć zdrowiej - jeść więcej owoców, warzyw, ryb, kolorowych sałatek. 
Kiedy będziesz ciągle mówił nie - to może w końcu rodzinie się znudzi i zrozumie że ty umiesz zadbać o siebie i swoje zdrowie. Warto zwrócić uwagę na to, że mówiąc komuś „nie” mówimy „tak” samym sobie i utwierdzamy się w przekonaniu o słuszności naszych racji. Czasami, kiedy jest się w domu rodzinnym człowiek szybciej poddaje się swoim słabościom - bo wciąż ktoś cię kusi jedzeniem i na nic zdają się próby odmowy czy tłumaczenie, że już jadłeś. Trzeba walczyć, próbować na różne sposoby, nawet zagrozić domownikom - że jeżeli nie przestaną - to ty już wychodzisz. To skutkuje - sprawdziłam :-) Ty sam decydujesz, co jesz - więc jedz świadomie. Musimy być szczerzy wobec samych siebie, trzeba zdawać sobie sprawę, że jeśli nie będziemy walczyć o swoje zdrowie - to będzie tylko coraz gorzej - na pewno nie lepiej. 
Bycie asertywnym i umiejętne wypowiadanie słowa „nie” może pomóc nie tylko w odmawianiu innym, ale także w walce z samym sobą i naszymi słabościami. Jednak  sam sprzeciw to nie wszystko, ponieważ należy zastanowić się nad powodami, dla których chcemy powiedzieć „nie”. Zazwyczaj, kiedy jemy słodkości czujemy się dobrze - niektórzy „zajadają stresy”.  Ale czy rzeczywiście jest to pewnego rodzaju ukojenie nerw - smutku ? Tak czy inaczej, to sprawia, że kiedy jemy te słodkie czekoladki, ciasteczka, muffinki, torciki to czujemy się bardziej szczęśliwi, ale tylko na chwilę, minutę. Trzeba sobie zdać sprawę, że te uczucia są złudne i subiektywne tylko. Powiedz sobie: "Wow, to wygląda na pyszne, ale mam coś innego do zrobienia w tej chwili", a następnie to zrobić np. wyjść odświeżyć głowę - iść po prostu na spacer, zadzwonić do koleżanki pogadać. 
Dzięki byciu asertywnym możemy budować naszą pewność siebie, wiarę we własne siły oraz przekonania i przede wszystkim dbać o dobre samopoczucie, gdyż nie ma nic gorszego niż życie w sprzeczności z samym sobą, a tak właśnie się dzieje, gdy dobro innych stawiamy ponad własne i nie potrafimy postawić odpowiednich granic.
A ty jak mówisz swoje nie - powiedz mi o tym !!!
A jak nie dajesz rady - mniej zawsze w pogotowiu małego dietetycznego pocieszacza !!!
po prostu ciasteczko z płatków owsianych
Nie chodzi o to, żeby narzucić sobie żelazny reżim. Można a nawet trzeba od czasu do czasu oddać się małemu szaleństwu i zgrzeszyć, ponieważ przesada w jakąkolwiek stronę nigdy nie jest dobra.

Przepis na zdrową przekąskę:
2 dojrzałe banany, 1 jabłko rozgotowane na mus, 3 łyżki płynnego miodu, szklanka płatków owsianych, Pół szklanki płatków żytnich, Pół szklanki otrębów pszennych, 50 g orzechów laskowych lub włoskich, 50 g rodzynek.
Banany miksujemy z musem jabłkowym i miodem. Dodajemy resztę składników, mieszamy łyżką i wykładamy na blachę formując ciasteczka. Pieczemy 25 min w 150 C z termoobiegiem. Uwaga na rodzynki, jeśli widzicie, że pęcznieją to należy obrócić ciasteczka na drugą stronę.

            No co nie masz bananów to szybki pobiegnij do sklepu ;-) i do dzieła !!!!

środa, 6 listopada 2013

open yours eyes ... wcześnie rano :-)

Przyrzekłam, sobie że będę wstać wcześnie rano - i zaczynam się wdrażać do tego, niezależnie od tego, czy chcę poćwiczyć lub skorzystać z dodatkowego czasu rano na inne rzeczy. Budzę się o 5:30 codziennie i wtedy mogę poćwiczyć w domu na orbitreku a jeśli chciałabym na zewnątrz to mogłabym wtedy pobiegać - ja niestety nie daję rady biegać - bo mam wielkie zderzaki z przodu :-)  więc w okresie ciepłym jeździłam na rowerze - teraz to raczej tylko wchodzi w grę orbitrek - cicho spokojnie - można też posłuchać muzyki na mp3 - gdy mój synek śpi lub M. Rano potem ma się więcej energii i można przygotować pyszne naleśniki z owocami lub coś ugotować na obiad !!! 

zwłaszcza takiej  Snow Patrol - open yours eyes

http://www.youtube.com/watch?v=fk1Q9y6VVy0

Snow Patrol - You Could Be Happy

http://www.youtube.com/watch?v=76Mbnuwk2d4

Snow Patrol - This Isn't Everything You Are

http://www.youtube.com/watch?v=Q-Gljs8Y3Q8

Snow Patrol - Just Say Yes

http://www.youtube.com/watch?v=vW1hv37imjw

Snow Patrol - Chasing Cars

http://www.youtube.com/watch?v=GemKqzILV4w

Snow Patrol - Run

http://www.youtube.com/watch?v=AOBs8dU4Pb8

6 utworów po 4 minuty każdy - mamy ok. 24 minut 
co daje nam około 5 km na orbitreku

Jeśli w ciągu dnia się dużo napracuje to zauważyłam, że szybko pojawia się ryzyko, że:
- będę zmęczona i nie będę miała siły, żeby poćwiczyć 
- lub będę w złym humorze, bo tyle się działo się w ciągu dnia, że ​​nie będzie mi się chciało ćwiczyć. 
A jeśli jednak się obudzę rano to myślę że nie tylko ja na tym zyskam bo cała reszta też: 
- mój układ odpornościowy fizycznie zostanie wzmocniony, 
- uwolnią się stresy - napięcie mięśni i sztywność, 
- będę bardziej w zgodzie ze swoim ciałem i będzie mi się jeść chciało zdrowo,
- będzie się lepiej pracowało w ciągu dnia. 

Numer jeden dlaczego należy ćwiczyć w godzinach porannych?

Bo gdy ćwiczysz codziennie rano, zanim zrobisz co cokolwiek innego, 
to ciało ci da konkretną wiadomość już wkrótce ... powie

jesteś silna, jesteś żywa, jesteś wojownikiem 

- dasz radę - oby tak dalej :-)


Czyny mówią więcej niż słowa.