Jednym z największych
wyzwań dla zdrowego stylu życia jest rozwinięcie w sobie zdolności do powiedzenia "nie".
Brzmi to dość prosto, prawda?
Można sobie zadać pytanie: "Dlaczego moja koleżanka może
powiedzieć „nie”
bez mrugnięcia okiem? A dlaczego ja nie mogę ?",
Mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że to nie jest takie proste i często spotyka się z naszym wewnętrznym oporem. Zwykle główną przyczyną, dla której boimy się je wypowiadać jest dbałość o nasze relacje interpersonalne – po prostu nie chcemy nikomu sprawić przykrości, nie chcemy kogoś zawieść lub boimy się odwetowej reakcji drugiej osoby/osób.
Powinniśmy nauczyć się samokontroli
- "silnej woli”, przecież każdy człowiek rodzi się z ta sama możliwością powiedzenia
nie. Kiedy spędziło się tyle życia,
mówiąc "tak", to te pierwsze kilka "nie" są to trudne i
bolesne, to jest właśnie asertywność. Nauczyć się mówić „nie” do swojej
rodziny, która kusi słodkimi deserami lub pysznym jedzeniem. Każdego dnia należy
się starać żyć zdrowiej - jeść więcej owoców, warzyw, ryb, kolorowych sałatek.
Kiedy
będziesz ciągle mówił nie - to może w końcu rodzinie się znudzi i zrozumie że
ty umiesz zadbać o siebie i swoje zdrowie. Warto zwrócić uwagę na to, że mówiąc komuś „nie” mówimy „tak” samym sobie i utwierdzamy się w przekonaniu o słuszności naszych racji. Czasami, kiedy jest się w domu rodzinnym
człowiek szybciej poddaje się swoim słabościom - bo wciąż ktoś cię kusi jedzeniem i na nic zdają się próby odmowy czy tłumaczenie, że już jadłeś. Trzeba
walczyć, próbować na różne sposoby, nawet zagrozić domownikom - że jeżeli nie
przestaną - to ty już wychodzisz. To skutkuje - sprawdziłam :-) Ty sam decydujesz, co jesz - więc
jedz świadomie. Musimy być szczerzy wobec samych siebie, trzeba zdawać sobie
sprawę, że jeśli nie będziemy walczyć o swoje zdrowie - to będzie tylko coraz
gorzej - na pewno nie lepiej.
Bycie asertywnym i umiejętne wypowiadanie słowa „nie” może pomóc nie tylko w odmawianiu innym, ale także w walce z samym sobą i naszymi słabościami. Jednak sam sprzeciw to nie wszystko, ponieważ należy zastanowić się nad powodami, dla których chcemy powiedzieć „nie”. Zazwyczaj, kiedy jemy słodkości czujemy się
dobrze - niektórzy „zajadają stresy”. Ale
czy rzeczywiście jest to pewnego rodzaju ukojenie nerw - smutku ? Tak
czy inaczej, to sprawia, że kiedy jemy te słodkie czekoladki, ciasteczka, muffinki,
torciki to czujemy
się bardziej szczęśliwi, ale tylko na chwilę, minutę. Trzeba
sobie zdać sprawę, że te uczucia są złudne i subiektywne tylko. Powiedz
sobie: "Wow, to wygląda na pyszne, ale mam coś innego do zrobienia w tej
chwili", a następnie to zrobić np. wyjść odświeżyć głowę - iść po prostu na spacer, zadzwonić
do koleżanki pogadać.
Dzięki byciu asertywnym możemy budować naszą pewność siebie, wiarę we własne siły oraz przekonania i przede wszystkim dbać o dobre samopoczucie, gdyż nie ma nic gorszego niż życie w sprzeczności z samym sobą, a tak właśnie się dzieje, gdy dobro innych stawiamy ponad własne i nie potrafimy postawić odpowiednich granic.
A ty jak mówisz swoje nie - powiedz mi o tym !!!
A jak nie dajesz rady - mniej zawsze w pogotowiu małego
dietetycznego pocieszacza !!!
po prostu ciasteczko z płatków owsianych
Nie chodzi o to, żeby narzucić sobie żelazny reżim. Można a nawet trzeba od czasu do czasu oddać się małemu szaleństwu i zgrzeszyć, ponieważ przesada w jakąkolwiek stronę nigdy nie jest dobra.
Przepis na zdrową przekąskę:
2 dojrzałe banany, 1 jabłko rozgotowane na mus, 3
łyżki płynnego miodu, szklanka płatków owsianych, Pół szklanki płatków żytnich,
Pół szklanki otrębów pszennych, 50 g orzechów laskowych lub włoskich, 50 g
rodzynek.
Banany miksujemy z musem jabłkowym i
miodem. Dodajemy resztę składników, mieszamy łyżką i wykładamy na blachę
formując ciasteczka. Pieczemy 25 min w 150 C z termoobiegiem. Uwaga na
rodzynki, jeśli widzicie, że pęcznieją to należy obrócić ciasteczka na drugą stronę.
No
co nie masz bananów to szybki pobiegnij do sklepu ;-) i do dzieła !!!!